fbpx
Czytasz właśnie
Kuranda Village – trochę jak emeryci

Kuranda Village – trochę jak emeryci

Kuranda Railway Station
Jeszcze nikt nie ocenił. Może Ty zaczniesz? Na końcu wpisu możesz przyznać gwiazdki.

„Trochę jak emeryci” – pomyślałam, kiedy rezerwowałam bilety na kolejkę linową do Kuranda Village, położonej w środku tropikalnego lasu deszczowego Daintree Rainforest wioski. „Wycieczka na górę cudów” – śmiał się mój kolega, ale obydwoje stwierdziliśmy, że szkoda będzie nie zobaczyć tego miejsca, bo należy ono, podobnie jak Wielka Rafa Koralowa, do listy światowego dziedzictwa UNESCO.

Zobacz też: Więcej relacji z mojej podróży do Australii

Trochę jak emeryci, bo na co dzień każde z nas lubi zwiedzanie połączone z aktywnym wypoczynkiem: dużo chodzenia, sport… Tutaj czeka nas siedzenie w gondoli kolejki linowej, a w drodze powrotnej – w pociągu.

W jednej z niedużych restauracji, w niewielkiej miejscowości na trasie, zjadamy smaczne śniadanie i po raz pierwszy mam okazję spróbować smaku anzac biscuits oraz skorzystać z parkomatu na monety. W Polsce nigdy takich nie było, od razu mieliśmy duże urządzenia, drukujące paragony. Tutaj pojawiły się już dawno, a czas trochę się zatrzymał i jeśli pod któryś podjechałoby stare, zabytkowe auto, poczułabym się jak w latach 60, chociaż zamiast wskazówek mają już elektroniczne wyświetlacze.

Anzac biscuit w Australii
Anzac biscuit w Australii
Tosty z jajecznicą i konfiturą
Tosty z jajecznicą i konfiturą
Parkomat w starodawnym stylu
Parkomat w starodawnym stylu

Przyjeżdżamy na miejsce wcześnie rano, bezpośrednio z Cairns, zostawiamy auto na parkingu przy dolnej stacji kolejki i wyruszamy w drogę!

Kuranda Village – film wideo

Obejrzyj bezpośrednio na moim kanale na YouTube

Kuranda Village – co można tu zobaczyć

To miejsce polecam szczególnie rodzinom z dziećmi, bo wjazd kolejką, która po drodze zatrzymuje się kilka razy, dzięki czemu mamy możliwość przespacerowania się kawałek po deszczowym lesie, będzie dla nich niewątpliwą atrakcją. My podziwiamy widoki na rzekę Daintree i okolice, a przez otwarte okno gondoli słuchamy odgłosów lasu, które dobiegają tu spośród znajdujących się parę metrów niżej drzew. Jeśli kiedykolwiek mieliście okazję być w sklepie zoologicznym pełnym insektów, rozpoznacie charakterystyczny dźwięk nieskończenie wielu skrzypiących, trzeszczących, szeleszczących skrzydełkami, pocierających o siebie nóżkami stworzeń.

Zobacz też
Droga szybkiego ruchu wzdłuż ocenu

Drzewa w lesie deszczowym
Drzewa w lesie deszczowym
Mostki do spacerowania przy stacjach kolejki
Mostki do spacerowania przy stacjach kolejki
Widok z gondoli
Widok z gondoli
Wodospad - jeden z widoków przy stacji pośredniej
Wodospad – jeden z widoków przy stacji pośredniej
Jeziorko czy oczko, a może staw?
Jeziorko czy oczko, a może staw?
Fragment starej kolejki
Fragment starej kolejki
Milton Brim
Milton Brim
Rzeka Daintree
Rzeka Daintree

Docieramy do Kuranda Village i tutaj nasze drogi rozdzielają się, bo mój towarzysz decyduje się pokręcić po niedużej wiosce, a ja wybieram wizytę w Koala Gardens, rezygnuję za to z oglądania motyli. Po powrocie będziemy żartobliwie nazywać ten dzień „Górą cudów”. Polecam przyjechać tu z dziećmi lub jeśli macie ochotę przytulić koalę, ale jeśli macie napięty harmonogram podróży, spokojnie jedźcie dalej, bo w Kuranda Village poświęcicie sporo czasu.

Sklepy ze skórami z kangurów
Sklepy ze skórami z kangurów
Atrakcje w Kuranda Village
Atrakcje w Kuranda Village
Szczątki samolotu - czy to „Zagubieni”? ;)
Szczątki samolotu – czy to „Zagubieni”? 😉

Kończymy zwiedzanie i wracamy na parking pociągiem stylizowanym na starodawną kolej.

Kuranda Railway Station
Kuranda Railway Station
Zabytkowa kolej
Zabytkowa kolej
Kuranda Scenic Railway - wnętrze pociągu z dawnych lat
Kuranda Scenic Railway – wnętrze pociągu z dawnych lat
Trasa widokowa w drodze powrotnej
Trasa widokowa w drodze powrotnej
Kuranda Scenic Railway - widok na miasteczko
Kuranda Scenic Railway – widok na miasteczko

Czuję się trochę jak w starym filmie i tylko dźwięk głosu narratora dobiegający z rozmieszczonych w całym pociągu głośników przypomina mi, że jest 2012 rok, a ja podróżuję po Australii i jeszcze tylko tydzień potrwa moja przygoda.

Podoba Ci się? Oceń lub zostaw komentarz 🙂

6 komentarzy
  • Swietny blog, dzieki niemu jeszcze bardziej nie moge doczekac sie do mojej
    wyprawy do Australii, a miedzy innymi do Kurandy 🙂

  • Niestety nie miałam „przyjemności” poznać ich osobiście ;). Chociaż coś
    sporego ugryzło mnie w lesie deszczowym – na szczęście nieszkodliwie :).

  • 🙂 Odważna kobita z Ciebie…zawsze jest jeszcze coś co warto
    zobaczyć…pytałam o robale bo tam są konkretne 🙂

  • Sama, ale na miejscu, w tej trasie z Port Douglas do Byron Bay, miałam
    towarzystwo :). Z robalami wiosną nie jest najgorzej, dopiero kiedy
    nadchodzi australijskie lato, to się mocno uaktywniają. I oczywiście zależy
    gdzie przebywasz, bo Australia jest długa i szeroka i wszędzie co innego
    żyje ;). Podróż polecam i sama żałuję, że nie zobaczyłam tam jeszcze kilku
    rzeczy, ale czasu zabrakło.

  • Dorota czy sama się wybrałaś w podróż życia? i jak z robalami?:) pięknę
    widoki,zachęcasz do podróży 🙂

  • Ale super wycieczka, ale widoki…wow. Widzę,że najlepsze zostawiłaś na
    koniec;)szkoda,że taki krótki filmik, to chyba zachęta żeby jechać i
    zobaczyć na własne oczy;D

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2009-2024 | Dorota Kamińska blog kulinarny, przepisy, podróże i styl życia | Wszystkie prawa zastrzeżone | Część odnośników na blogu to afiliacyjne linki partnerskie | Moja książka: Superfood | Silnik: Wordpress | Serwer: Bookroom