Kings Cross w Sydney - dzielnica, w której mieszkam | Dorota Kamińska
Czytasz właśnie
Kings Cross w Sydney – dzielnica, w której mieszkam

Kings Cross w Sydney – dzielnica, w której mieszkam

Billboard Coca Coli w Kings Cross w Sydney
Jeszcze nikt nie ocenił. Może Ty zaczniesz? Na końcu wpisu możesz przyznać gwiazdki.

Kiedy spojrzę na mapę miasta, każda część ma coś nietypowego do zaoferowania i wciąż zaskakuje mnie bliskość niektórych miejsc, bo nie spodziewałam się, że Kings Cross w Sydney to dzielnica, z której tak szybko dojdę pieszo do tylu atrakcji miasta na końcu świata.

Zobacz też: Więcej relacji z mojej podróży po Australii

Miejsce, które na niemal miesiąc stało się moim domem. Przechadzam się codziennie szerokimi chodnikami w drodze po zakupy, przysiadam na chwilę przy fontannie w kształcie dmuchawca i obserwuję kąpiące się w wodzie ibisy i mewy.

Kings Cross w Sydney – spacer po dzielnicy, w której mieszkam

Obejrzyj bezpośrednio na moim kanale na YouTube
Fontanna w kształcie dmuchawca tudzież przypominająca oset – El-Alamein Memorial Fountain, Kings Cross, Sydney
Fontanna w kształcie dmuchawca tudzież przypominająca oset – El-Alamein Memorial Fountain, Kings Cross, Sydney
Biały ibis, australijski ptak miejski
Biały ibis, australijski ptak miejski
W Sydney w fontannach kąpią się mewy i ibisy
W Sydney w fontannach kąpią się mewy i ibisy

O poranku budzą mnie okrzyki z megafonu na słynnym, czerwonym okręcie Ocean Shield, który widzę z okien, a wieczorami, siedząc na tarasie, mogę cieszyć się widokiem panoramy centrum miasta. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że napotkaną na chodniku osobę, idącą z naprzeciwka, omija się w odwrotnym kierunku niż w Polsce. Nie tylko ruch samochodowy jest tu inny, ale jazda autem po Australii jeszcze przede mną.

Znaki drogowe - wersja australijska
Znaki drogowe – wersja australijska
Ocean Shield - statek zacumowany w Wooloomooloo
Ocean Shield – statek zacumowany w Wooloomooloo
Kawałek Ocean Shield i panorama centrum Sydney w tle
Kawałek Ocean Shield i panorama centrum Sydney w tle

To tutaj, w Kings Cross, zaczyna się mój pierwszy spacer i zakupy w „Woolies” – tak, to prawda, Australijczycy uwielbiają zdrobnienia! „Barbie” zamiast „barbecue”, „veggie” jako pieszczotliwa wersja „vegetable”. Nawet najpopularniejszy w całym kraju supermarket Woolworths doczekał się swojej zdrobnionej wersji. Codziennie robię tu drobne zakupy, a czasem wchodzę do jednej z otwierających się o poranku kafejek i zamawiam ulubioną kawę z mlekiem lub lody waniliowe. Siadam na ławeczce w Embarkation Park i wpatruję się przez chwilę w widok, który kiedyś znałam tylko z teledysku „Especially for you”.

Ławka w Embarkation Park
Ławka w Embarkation Park
Strelicja królewska
Strelicja królewska
Nieznany mi, piękny kwiat
Nieznany mi, piękny kwiat

Kings Cross za dnia to spokojna okolica, w której o poranku mijam ludzi podążających do pracy, a w czwartkowe, piątkowe i sobotnie wieczory obserwuję tłumy wyjeżdżające ruchomymi schodami z podziemnych przejść i udające się w kierunku pubów i dyskotek, bo dzielnica zmienia się i ożywa wieczorami, a znana jest z klubów ze striptizem oraz… domów publicznych i sex shopów. To jedna z popularnych lokalizacji do organizacji wieczorów panieńskich i kawalerskich. Jeśli kiedykolwiek byliście w Paryżu na Montmartre, tutaj znajdziecie jej australijski odpowiednik.

Widok na The City z Kings Cross
Widok na The City z Kings Cross

Przechadzam się w poszukiwaniu słynnego billboardu z reklamą Coca Coli. Swoją wystawą kusi mnie Risque, najstarszy sklep z erotycznymi akcesoriami w mieście. To właściwie dom handlowy usytuowany na dwóch poziomach. Można kupić tu śmieszne gadżety i profesjonalnie wykonane akcesoria. Pończochy, para sztucznych rzęs, czekolada z pędzelkiem do malowania po ciele partnera lub partnerki… Oswoiłam się z myślą, że po 8 latach wszystko się zmieniło i jestem sama, ale przecież nikt nie zabroni mi zrobić zakupów „na wszelki wypadek” :).

Docieram na róg Darlinhurst Road i William Street. Jest! Podobno to pierwszy w Sydney i największy na południowej półkuli billboard. Mieszkańcy miasta mówią na niego „The Coke Sign”. Część po prawej to stworzony w 1974 roku neon, który od tamtego czasu, we wciąż niezmienionej wersji, przykuwa wzrok „tubylców” i turystów. Wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, cieszy oko czerwonym kolorem.

Billboard Coca Coli w Kings Cross w Sydney
Billboard Coca Coli w Kings Cross w Sydney

Nie trzeba mi przypominać, że jestem na końcu świata. Powietrze ma inny zapach, na niebie nie widać Wielkiego Wozu i Gwiazdy Polarnej. Wiele osób mówiło mi, że mogę poczuć się dziwnie, że trzeba się będzie przyzwyczaić, ale wbrew temu, że do większości znanych mi miejsc trzeba pokonać dystans kilku tysięcy kilometrów, czuję się tu jak w domu. Czy dane będzie mi tu kiedyś zamieszkać na stałe?

Drogowskaz i pobliskie miejscowości - Kings Cross, Sydney
Drogowskaz i „pobliskie miejscowości” – Kings Cross, Sydney

Spacer po bocznych uliczkach, restauracje kuchni całego świata, w których ceny są niższe niż w biznesowym The City czy hipsterskim New Town. Za obiad w niedużej, indyjskiej restauracji płacę tylko 7 dolarów, a jedną z lepszych pizz w swoim życiu zjadam przy głównej ulicy MacLeay Street, świętując swoje 32. urodziny.

Victoria Street
Victoria Street
Curry w restauracji indyjskiej
Curry w restauracji indyjskiej
Szeregowa willa o charakterystycznym wyglądzie
Szeregowa willa o charakterystycznym wyglądzie

W wolnych chwilach, kiedy odkładam przewodnik, włóczę się po bocznych uliczkach Kings Cross. Są ciche i różnorodne: z jednej strony można przechadzać się w otoczeniu kamienic z czerwonej cegły, a z drugiej, spacerując po Victoria Street, podziwiać stare domki o pięknie zdobionych balustradach i okiennicach.

Jedna z wielu kamienic z czerwonej cegły w Potts Point
Jedna z wielu kamienic z czerwonej cegły w Potts Point

Znajduję tu piękne, długie schody, którymi pieszo można udać się w kierunku Ogrodów Botanicznych i centrum miasta. Paradoksalnie, choć nie czuję się tu obco, czasem wciąż nie mogę uwierzyć, że tu jestem.

Podoba Ci się? Oceń lub zostaw komentarz 🙂

Zobacz komentarze (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2009-2020 | Dorota Kamińska blog kulinarny, przepisy, podróże i styl życia | Wszystkie prawa zastrzeżone | Część odnośników na blogu to afiliacyjne linki partnerskie | Moja książka: Superfood | Silnik: Wordpress | Serwer: Bookroom