Historia 7 wspaniałych lat przepis | Dorota Kamińska
Czytasz właśnie
Historia 7 wspaniałych lat

Historia 7 wspaniałych lat

Dorota Kamińska - ocean i plaża w Brufut w Gambii - 7 wspaniałych lat
4.5/5 (2)

Ostatniego dnia pobytu w Brufut, kiedy siedziałam nad brzegiem Atlantyku, wpatrując się w coraz większe fale, zamykając oczy i wsłuchując w ich szum, pomyślałam o ubiegłych latach, które minęły tak szybko, ale pomieściły ogromną ilość zdarzeń, o których wcześniej nawet nie przyszło mi na myśl pomarzyć. W cieniu baobabów porastających strome zbocze, wzdłuż którego rozpościerała się wyjątkowo szeroka plaża, obserwowałam niespieszne życie tutejszych mieszkańców, rozpalających ogniska, zachęcających turystów do skosztowania ich benachinu lub yassy, czekających na przetrwanie kolejnego dnia, po którym nastąpi dla nich jutro. Dla mnie właśnie mijało 7 wspaniałych lat, chociaż środek zimy 2009 roku zapowiadał coś zupełnie innego.

Zobacz też: Relacja z naszej podróży po Gambii, podczas której powstał ten wpis

Żeby opowiedzieć Wam całą tę historię, muszę cofnąć się jeszcze dalej, do 2003 roku, kiedy na dobre rozpoczęła się moja ścieżka kariery, poprzedzona licznymi przygodami ze studencką pracą po godzinach. W wakacje 2003 roku, poprzedzające piąty rok studiów na Politechnice Wrocławskiej, rozpoczęłam pracę jako konsultant telefoniczny w eurobanku, by po roku, już po obronie magistra, przejść do działu marketingu, a później wspinać się po szczeblach kariery w branży IT.

7 lat temu, w styczniu 2009 roku, byłam odnoszącą zawodowy sukces marketing manager, sprawując opiekę nad działaniami w 14 krajach Europy. Miałam za sobą kilkuletnią drogę po szczeblach kariery, a w czasie studiów nieobce były mi zawody sekretarki, hostessy w hipermarkecie i na targach, ankieterki, akwizytorki usług internetowych, kelnerki w nocnym klubie.

Im większa wysokość, tym bardziej bolesny upadek

Zajmowałam wysokie stanowisko, świetnie zarabiałam i wydawało mi się, że niebo jest moim limitem. Miałam już swoje mieszkanie i, podobnie jak większość z Was, marzyłam o domu z ogródkiem,  jeździłam na wakacje do ciepłych krajów, pracowałam po kilkanaście godzin dziennie. Nic nie zapowiadało dnia, w którym dowiedziałam się, że firma redukuje etaty i wraz z końcem miesiąca, po raz pierwszy w życiu, będę bezrobotna. 

7 lat temu, w styczniu 2009 roku, przeleżałam w łóżku 3 tygodnie, płacząc i robiąc sobie wyrzuty, że widocznie mogłam lepiej, więcej, bardziej. Doszukując się winy po swojej stronie, choć czas pokazał, że ludzie w mojej firmie byli zwalniani z jeszcze wyższych stanowisk, kończąc trwające wiele lat kariery tylko u tego jednego pracodawcy i nikt podczas grupowych zwolnień nie kierował się tym, ile dotychczas zrobili dla firmy, a faktem, czy firmę będzie na nich stać w przyszłości, spojrzałam wstecz na 7 minionych lat. Studia, praca, nauka, walka o powrót do zdrowia. Praca, krótki urlop, praca. Gdzieś w wolnych chwilach, coraz rzadziej, byłam dziewczyną z pasją do gotowania, poznawania nowych smaków, ciekawą świata. 31 stycznia wzięłam się w garść, usiadłam przed komputerem i założyłam blog kulinarny, wówczas jeszcze pod starą nazwą: Pozytywna Kuchnia. Postanowiłam, że blogowanie będzie moim sposobem na życie. Pierwsze zdjęcie tortilli z warzywami wróżyło ogromny sukces ;).

Tortilla z warzywami
Tortilla z warzywami

Kiedy zamykają się drzwi, otwiera się okno

Nie będę ukrywać, nie było różowo. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama, wyszukiwałam, testowałam, tworzyłam. Załamywałam się, że jestem do niczego.

Pamiętam swój pierwszy przelew za kampanię na blogu. 100 zł netto. Powinnam wydrukować potwierdzenie i oprawić w ramkę :). Dopiero po roku uzbierałam na swoją pierwszą kamerę i w końcu mogłam zacząć przygotowywać filmy kulinarne, które planowałam od samego początku. Pierwszy film o pieczonych ziemniakach z fasolką, podobnie jak zdjęcie placka z warzywnym farszem, od razu wróżył ogromny sukces ;).

Zarwane noce, gotowanie w ciagu dnia i nauka fotografii kulinarnej, filmowanie wideoprzepisów, obróbka zdjeć, montaż. Czemu to światło zawsze jest do bani? Czemu nie umiem się wyluzować? Muszę kupić lampy, za co? Czy starczy na spłatę raty za mieszkanie?

Wreszcie, pewnego dnia, przyszła naprawdę dobrze płatna kampania, potem kolejna i następna. Gdzieś za tym wszystkim czaiły się problemy w związku, narastające przez wiele lat i pewnego kwietniowego wieczoru w 2012 roku nastąpiło burzliwe rozstanie. Kilka miesięcy pózniej, we wrześniu, poleciałam w swoją pierwszą z dalekich, samotnych podróży, do Australii.

Coś się kończy, coś zaczyna

Blog świetnie się rozwijał, a mnie co roku niespokojny duch niósł do kolejnych miejsc z mapy marzeń. Australia przez 31 dni, USA na 6 tygodni, Azja w 3 miesiące. We wrześniu 2014 roku, w moje 34 urodziny, umówiliśmy się na randkę z Oderwanym. Od tamtego czasu w kolejne podróże, dotychczas m. in. na Kubę, Węgry i do Gambii, jeździmy już razem :).

Zobacz też
Panorama Sydney

Zmienia się przez cały czas branża, przychodzą nowe mody, pojawiają się nowe twarze. Przybywa fanów, rosną statystyki, a ja znów myślę, że przecież na pewno mogłabym więcej. Kilka lat temu płakałam nad mijającym zbyt szybko czasem. W rzeczywistości to czas mnóstwa dokonań, wypełniony po brzegi i 7 wspaniałych lat mojego życia. Jak dotąd – najlepszych.

Dorota Kamińska - ocean i plaża w Brufut w Gambii - 7 wspaniałych lat
Ocean i plaża w Brufut w Gambii – 7 wspaniałych lat

W zawieszeniu, na zakręcie

Siedząc nad brzegiem oceanu, zamyśliłam się. Jak będzie się układać tych 7 najbliższych lat? Czy życie znów sprawi mi niespodziankę i skieruje na nowy tor? Czy zdążę zrealizować kolejne plany i wdrożyć pomysły, odkładane od lat? W niektórych afrykańskich językach istnieje tylko jedno określenie dla czasu przyszłego: jutro, bo nikt nie wybiega dalej w przyszłość, nikt nie potrafi. Mój niespokojny duch rwie się do kolejnych wyzwań, każe myśleć o odległych, przyszłych latach, ale te minione pokazują, że pewnie znów nie będzie łatwo. Czy sobie poradzę? Czy znów wypełnię po brzegi cały mój czas? Czy za 7 lat znowu usiądę w jakimś pięknym miejscu i uśmiechnę się na wspomnienie chwil, które wydawały mi się trudne, a w rzeczywistości były początkiem czegoś pięknego?

Podoba Ci się? Oceń lub zostaw komentarz 🙂

8 komentarzy

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2009-2021 | Dorota Kamińska blog kulinarny, przepisy, podróże i styl życia | Wszystkie prawa zastrzeżone | Część odnośników na blogu to afiliacyjne linki partnerskie | Moja książka: Superfood | Silnik: Wordpress | Serwer: Bookroom