Cairns i Green Island – Wielka Rafa Koralowa – Australia

5/5 (1)

Do Cairns docieramy z Port Douglas, popełniając kardynalny błąd i nie rezerwując sobie z wyprzedzeniem miejsca na łódce na nurkowanie nieopodal Green Island. Długi weekend i święto królowej Wiktorii sprawia, że do 100-tysięcznej miejscowości przybywa mnóstwo turystów, niełatwo o wolny stolik w restauracji, a ja muszę jeszcze dokupić obudowę na kamerę, bo podczas ekspresowego wyjścia z domu w Kings Cross połączonego z wcześniejszą przygodą z whisky część rzeczy, które miałam w ostatniej chwili spakować, została na stole w kuchni.

Zobacz też: Więcej moich relacji z podróży do Australii

Chociaż nie ma tu problemu z dostępem do internetu, wybieramy starą, dobrą metodę osobistej wizyty w biurze podróży i zamawiamy bilety na prom, który zawiezie nas bezpośrednio na Green Island. Nie uda nam się wypłynąć na ocean, ale posnurkujemy przy plaży. Przy okazji po raz kolejny podziwiam doskonałą umiejętność obsługi klienta, bo każda osoba zapytana o cokolwiek w dowolnym miejscu jest chętna do pomocy. Przy okazji warto wspomnieć, że rezerwować wycieczki można też w innych miejscach, np. w sklepie ze sprzętem do nurkowania, który otrzyma od biura podróży prowizję za polecenie nas jako klientów.

Docieramy do „Króla rafy” i, uciekając przed burzowymi chmurami, płyniemy na Green Island.

Prom na Green Island
Prom na Green Island
Nadciąga burza do Cairns
Nadciąga burza do Cairns

Green Island – mała wysepka niedaleko wybrzeża Oceanu Spokojnego

Po kilkudziesięciu minutach docieramy do niedużej wysepki i, ku naszej radości, zostawiamy daleko w tyle burzowe chmury. Niespodzianką jest świetna organizacja wysepki. To małe przedsiębiorstwo na oceanie: jest tutaj szatnia, są prysznice, możliwość wypożyczenia sprzętu, szafki na osobiste rzeczy, których nie chce zabrać się na plażę oraz baza restauracyjna.

Docieramy na Green Island
Docieramy na Green Island

Polecam wypoczynek na Green Island wszystkim, którzy chcą zobaczyć piękną rafę, ale nie mają możliwości skorzystania z rejsu łodzią lub nie potrafią, nie mogą czy też boją się nurkować.

Plaża na Green Island
Plaża na Green Island

Mój towarzysz podróży uczy mnie oddychania przez maskę i tłumaczy zasadę jej działania, ale i tak pierwszą godzinę tracę na radzenie sobie z własną paniką, bo każda próba oddychania przez fajkę pod wodą kończy się fiaskiem. Dopiero po sześćdziesięciu minutach udaje mi się położyć na powierzchni wody, zrelaksować i obserwować barwne widowisko tuż pode mną, na wyciągnięcie ręki.

Snurkowanie
Snurkowanie

Green Island – świetne miejsce do snurkowania

Choć nie będzie mi dane ujrzeć Wielkiej Rafy Koralowej w pełnej krasie, mam okazję obserwować jej fragment, wypływając daleko od brzegu i patrząc na piękne koralowce, kolorowe ryby, a nawet spotykając żółwia i małego rekina, przed którym, zupełnie jakby nie mógł mnie dogonić, gdyby tylko chciał, próbuję uciec pod wodą.

Koralowce
Koralowce
Roślinność - Wielka Rafa Koralowa
Roślinność – Wielka Rafa Koralowa

Pływam i nie mogę oderwać oczu od tego, co widzę na dnie. Im głębiej udaje mi się zanurkować, tym więcej ryb wypływa spod wszystkich krzaczków.

Kolorowe ryby cieszą oko
Kolorowe ryby cieszą oko
Wielka Rafa Koralowa - malutki fragment
Wielka Rafa Koralowa – malutki fragment
Żółwik :)
Żółwik 🙂

Po całym dniu pływania, pomimo zastosowania filtra przeciwsłonecznego, mam spalone plecy i pośladki. Czuję ich ból już w drodze powrotnej promem, ale dopiero w hotelu czeka mnie leżenie na brzuchu i smarowanie wszelkimi kosmetykami, które choć trochę odratują moją czerwoną skórę.

Green Island - w drodze powrotnej
Green Island – w drodze powrotnej

Cairns – zabrakło czasu na zwiedzanie

Trudno powiedzieć mi coś więcej o Cairns. Miasto wygląda na zadbane i widać, że nie należy do szczególnie dużych. To taka sypialnia dla turystów, którzy chcą mieć dostęp do licznych barów, dyskotek i restauracji, bo tutejsza plaża jest raczej błotnista, za to chętni do pospacerowania znajdą tutaj sporo ładnych miejsc.

Błotnista plaża w Cairns
Błotnista plaża w Cairns

Wieczorem udajemy się do restauracji i mam okazję zjeść jedne z najlepszych owoców morza, jakich kiedykolwiek spróbowałam. Jeśli macie ochotę skosztować półmiska australijskich przysmaków, tutaj można je kupić: kawałki mięsa kangura, krokodyla, emu.

Grillowane szaszłyki z krewetek i kalmarów
Grillowane szaszłyki z krewetek i kalmarów
Grillowane owoce morza
Grillowane owoce morza

Późnym wieczorem, najedzeni i wyjątkowo zmęczeni, wracamy do hotelu, a rano czeka nas ustalenie, w jakim miejscu zatrzymamy się kolejnym razem. Pieką spalone słońcem plecy, za to po zamknięciu oczu wyobraźnia podsuwa wspomnienia ze snurkowania, z którymi zasypia się znacznie przyjemniej.

Podoba Ci się? Oceń lub zostaw komentarz 🙂

Dorota Kamińska

Blogerka kulinarna, fotografka, podróżniczka

Cześć, mam na imię Dorota i tworzę przepisy kulinarne z filmami wideo. Jestem autorką książki „Superfood po polsku”, a moje ukochane miasto, w którym mieszkam, to Wrocław :). Uwielbiam gotować i karmić siebie i innych, kiedyś moim hobby było pieczenie serników, a potem „wkręciłam się” w odchudzanie… posiłków ;). Od ładnych paru lat doradzam, jak jeść smacznie i zdrowo (da się!), żeby dobrze się czuć, mieć mnóstwo uśmiechu i energii oraz miło spędzać czas, nie tylko w kuchni.| Więcej o mnie

3 komentarze

Twoja odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Dorota Kamińska – przepisy kulinarne

Cześć, jestem Dorota! Miło mi Cię gościć! Właśnie odwiedzasz mój blog kulinarny. Piszę tu o podróżach, fotografii i stylu życia oraz publikuję przepisy kulinarne i filmy wideo. Fajnie, że jesteś i mam nadzieję, że zagościsz na dłużej :).

Przepisy kulinarne, podróże, styl życia. Najlepsze obiady, przekąski, sałatki i drinki.

Polub, zanim zapomnisz :)