Apulia w 3 dni - zwiedzamy południowe Włochy: Bari i okoliczne miasteczka przepis | Dorota Kamińska

Apulia w 3 dni – zwiedzamy południowe Włochy: Bari i okoliczne miasteczka

5/5 (1)

Urokliwy region Włoch czyli Apulia w 3 dni, bo niestety tylko tyle czasu mogliśmy wygospodarować na przylot i intensywnie zwiedzanie. Południowe Włochy – uboższe od północy, podobno trochę niebezpieczne, ale z pewnością piękne! Czasem jest to piękno na wyciągnięcie ręki, innym razem trzeba go trochę poszukać. Jednak warto poświęcić trochę czasu i zaplanować wyjazd. My zarezerwowaliśmy lot niemal na ostatnią chwilę. Na krótko, ale tak bardzo potrzebowaliśmy tego wypadu! Zwiedzaliśmy Bari i okoliczne miasteczka. Przejechaliśmy autem z jednego brzegu „obcasa Włoch” na drugi. Chodziliśmy po wąskich uliczkach, jedliśmy makaron, lody i pyszne słodkości. Oglądaliśmy wschody i zachody słońca. Apulia samochodem to doskonały pomysł na zwiedzanie, jednak też trochę męczący! Zapraszamy w krótką podróż!

Zobacz też: Najpiękniejsze miejsca we Włoszech

Najpierw z Wrocławia do Bari dolecieliśmy samolotem tanich linii lotniczych. Potem w lotniskowej wypożyczalni odebraliśmy czekające na nas zarezerwowane auto. Polecam rezerwować najtańszy samochód, bo na miejscu i tak dostaniecie lepszy. Im bardziej niebezpieczne lokalizacje planujecie zwiedzić (podobno na południu często zdarzają się kradzieże aut), tym bezpieczniejszy, nowocześniejszy model da Wam wypożyczalnia. Obsługa z pewnością zapyta Was o to na miejscu.

Jak zorganizować noclegi w Apulii

Pierwszy nocleg zarezerwowaliśmy w Bari, na AirBnB (przypominam, że zapisując się tu z naszego polecenia otrzymasz 100 zł zniżki na swoją pierwszą podróż!). AirBnB to nie tylko noclegi, ale też np. atrakcje tj. gotowanie lokalnych potraw, zwiedzanie z lokalnym przewodnikiem. Koniecznie sprawdźcie, bo warto!

Dzień 1 – Bari wieczorową porą

Spaliśmy u Giorgio i Giovanny, serdecznie polecamy! Przemili ludzie, ładne i czyste mieszkanie. Do naszej dyspozycji mieliśmy jedną sypialnię i mogliśmy korzystać też z kuchni i łazienki wspólnie z właścicielami. Którzy na tę noc akurat opuścili mieszkanie, udając się na imprezę ;). Nazajutrz po prostu zatrzasnęliśmy im klucze w mieszkaniu i odjechaliśmy – zgodnie z umową :). Ale zanim położyliśmy się spać, Giorgio polecił nam ładne miejsca w Apulii, które warto zobaczyć: Bari, Trani, Polignano a Mare, Ostuni, Lecce i Locorotondo. Jeśli chcecie skorzystać z usług przewodnika, polecamy Wam go mocno. Bardzo miły człowiek, który świetnie opowiada o swoim regionie!

Sypialnia u Giorgio i Giovanny
Sypialnia u Giorgio i Giovanny

Już teraz napiszę Wam, że parkowanie w miasteczkach w Apulii będzie wiązać się z utrudnieniami w poszukiwaniu wolnego miejsca. Zwłaszcza w piątek wieczorem w Bari! Przygotujcie się na to! Auta stoją bardzo blisko siebie, uliczki są często jednokierunkowe i bardzo wąskie. Ale skoro Włosi przejeżdżają, to my, Polacy, też damy radę!

Zaparkowaliśmy samochód, zostawiliśmy rzeczy w mieszkaniu Giorgio i pobiegliśmy oglądać starą część Bari. Która jest urokliwa! Wszystkie stare budynki oświetlone ciepłym, żółtym światłem.

Oderwany na uliczkach Bari
Oderwany na uliczkach Bari

Po wąskich zakamarkach najwygodniej chodzić, ale można też zwiedzać na rowerze lub skuterze, których tu pełno.

Vespa - skuter marzenie :)
Vespa – skuter marzenie 🙂
Skuterem po wąskich uliczkach starówki Bari
Skuterem po wąskich uliczkach starówki Bari

Wąskie uliczki, podświetlone na żółto budynki. Fontanny, stoliki kawiarniane i restauracyjne na chodnikach. Można do późna jeść włoskie pyszności i słuchać śmiechu mieszkańców oraz muzyki na żywo w iście włoskim klimacie! A potem posłuchać szumu fal obijających się o skaliste wybrzeże. Nie napiszę Wam niestety szczegółowo o atrakcjach, bo na Bari mieliśmy przeznaczony tylko jeden wieczór. Po prostu trzymaliśmy się za ręce i spacerowaliśmy, robiąc od czasu do czasu zdjęcia. Rozmawialiśmy, snuliśmy plany. Zjedliśmy pizzę i lody na kolację. Spontanicznie. Rzadko tak robimy, bo z reguły mamy szczegółowy plan zwiedzania i określone rzeczy do zrobienia. Tym razem trochę odpuściliśmy, choć wiedziałam, że spróbuję dla Was nakręcić vlog.

Bari nocąBari nocą

Dzień 2 – Polignano a Mare, Monopoli, Alberobello, Sant’Andrea

Do kolejnej miejscowości, Polignano a Mare, wyjechaliśmy dużo przed wschodem słońca. Chcieliśmy zdążyć sfotografować tę słynną, piękną miejską plażę, zanim pojawią się na niej turyści. Jednak słońce wschodzi tu po trochę innej stronie i plaża jest dobrze widoczna dopiero gdy się całkowicie przejaśni. Za to widok na budynki na skałach – niezapomniany!

Polignano a Mare przed wschodem słońca
Polignano a Mare przed wschodem słońca


Potem, otuleni kocem, czekaliśmy, aż słońce wyjdzie zza skał i oświetli starą część miasteczka.

Wschód słońca w Polignano a Mare
Wschód słońca w Polignano a Mare

Plaża w Polignano a Mare jest cudowna! Warto przyjechać tu i zobaczyć to miejsce z tarasu widokowego. Żeby się do niego dostać, potrzebny jest spacer po wąskich uliczkach.

Plaża w Polignano a Mare - widok z ulicy i mostu
Plaża w Polignano a Mare – widok z ulicy i mostu

Auto zaparkowaliśmy za restauracjami, przy tarasie widokowym widocznym po prawej stronie poniższego zdjęcia. Potem przeszliśmy przez widoczny na zdjęciu mostek i uliczkami, nie wiedząc do końca dokąd dokładnie, dotarliśmy do miejsca, z którego zrobiłam tę fotografię.

Plaża w Polignano a Mare
Plaża w Polignano a Mare

Tuż po wschodzie słońca w miasteczku jest cicho jak makiem zasiał. Wszystko pozamykane. Aż ciężko coś głośniej powiedzieć ;).

Architektura Polignano a Mare
Architektura Polignano a Mare
Jasne budynki i charakterystyczne okna oraz kwiaty
Jasne budynki i charakterystyczne okna oraz kwiaty
Seledynowe drzwi i okna na starówce w Polignano
Seledynowe drzwi i okna na starówce w Polignano

Ale niedługo potem miasto powoli budzi się do życia. Włosi idą na kawę i ciastko do kawiarni. Czytają gazety przy stolikach. Śmieją się, rozmawiają ze sobą. A my usiedliśmy obok i postanowiliśmy poczuć się przez chwilę jak oni :).

Kawa i croissant - śniadanie we włoskim stylu
Kawa i croissant – śniadanie we włoskim stylu

Po śniadaniu wyruszyliśmy do Monopoli. Zaparkowaliśmy samochód na płatnym parkingu i poszliśmy do portu popatrzeć na miasteczko.

Jedno z wielu okien z kolorowym praniem
Jedno z wielu okien z kolorowym praniem
Katedra w Monopoli
Katedra w Monopoli
Stara część Monopoli
Stara część Monopoli
Z widokiem na miasto w tle
Z widokiem na miasto w tle
Najbardziej elegancki rowerzysta w Apulii
Najbardziej elegancki rowerzysta w Apulii

Z Monopoli szybko ruszyliśmy do Alberobello. To obowiązkowy punkt do odwiedzenia! Największa liczba domków trulli z charakterystycznymi dachami. Powstawały, ponieważ ich właściciele chcieli uniknąć płacenia podatków ;). Dziś są słynną atrakcja turystyczną Apulii i pełno tutaj turystów, knajpek oraz sklepów z pamiątkami. Ale można też znaleźć trochę spokoju w bocznych, wąskich uliczkach i pospacerować w ciszy. A nawet kupić taki domek!

Charakterystyczne dachy trulli w Alberobello
Charakterystyczne dachy trulli w Alberobello
Turyści w Alberobello
Turyści w Alberobello
Wszędzie trulli!
Wszędzie trulli!
Trullo w bocznej uliczce
Trullo w bocznej uliczce
I trullo na sprzedaż
I trullo na sprzedaż

Bianchina. Kto zna tę markę aut? Pierwszy raz w życiu widziałam :).

Bianchina
Bianchina

Z Alberobello wyruszyliśmy na wschodnie wybrzeże do miejscowości Sant’Andrea. Chcieliśmy poszukać pięknych formacji skalnych przy plażach. Bo, poza urokliwymi miasteczkami, „obcas” mapy Włoch to raczej monotonne i mało ciekawe krajobrazy. Przynajmniej tam, gdzie jeździ się autem. Po w miarę głównych drogach. I znaleźliśmy owe skały, chociaż zaczęliśmy się zastanawiać, czy warto było specjalnie do nich gonić…

Pierwszy widok w Skały w Sant'Andrea
Pierwszy widok w Skały w Sant’Andrea
Skały w Sant'Andrea
Skały w Sant’Andrea
Sant'Andrea
Sant’Andrea

W Sant’Andrea zostaliśmy na zachód słońca i zjedliśmy panini na kolację, korzystając z możliwości zamówienia go w food trucku ustawionym obok parkingu dla kamperów. I na tym parkingu spędziliśmy noc, oglądając wcześniej zachód słońca i wstając potem znowu przed wschodem, żeby obejrzeć skały skąpane w pierwszych słonecznych promieniach.

Panini przy parkingu dla kamperów
Panini przy parkingu dla kamperów

Oglądając ugwieżdżone niebo zastanawiałam się, jak długo jeszcze dam radę podróżować tak na dziko… Poczułam, że podczas kolejnego takiego wyjazdu chciałabym już mieszkać w kamperze. Regeneracja po takiej nocy w aucie osobowym nie jest już tak łatwa jak dawniej!

Dzień 3 – Otranto, Porto Cesareo i Matera

Sęk w tym, że nadal nie jesteśmy w stanie Wam powiedzieć, o jakiej porze dnia te skały wyglądają najpiękniej. Ale prezentują się bardzo ładnie! Ponowiliśmy jednak pytanie, czy warto było specjalnie dla tego widoku tak gonić… Miałam wrażenie, że trochę za dużo tej gonitwy sobie zaplanowaliśmy… Na tym etapie nie pozostawało jednak nic innego jak podążać zaplanowaną dwa dni wcześniej trasą :). Z drugiej strony żałowałam trochę, że nie zdążymy zobaczyć Lecce i Ostuni. To dwa miejsca polecane nam nie tylko przez Giorgio, ale i przez Was i niewątpliwie piękne! Ale co zrobić – trzeba było przylecieć na tydzień, to byłoby więcej czasu!

Wschód słońca w Sant'Andrea
Wschód słońca w Sant’Andrea
Cisza, spokój i pierwsze promienie na skałach
Cisza, spokój i pierwsze promienie na skałach

Po wschodzie i fotografowaniu wybraliśmy się do pobliskiego miasteczka Otranto na śniadanie.

Otranto
Otranto
Starówka Otranto
Starówka Otranto

Zjedliśmy je w cukierni Martinucci, stawiając na pasticciotti, cannoli i pyszną włoską kawę.

Pasticciotto
Pasticciotto
Canolo z kremem
Cannolo z kremem

Pasticciotto z kremem cudownie cytrynowym, cannollo również smaczne. Do tego kawa, rogalik i można potem lecieć dalej! Po drodze warto też kupić tutejszy makaron. Udało nam się nawet zobaczyć, jak Włoszki robią go ręcznie, siedząc przy ulicy. Coś wspaniałego!

Makarony z Apulii
Makarony z Apulii

W trasie postanowiliśmy trochę odpocząć na plaży i skorzystać tam również z możliwości wzięcia prysznica. Po nocy w aucie i kąpieli człowiek wreszcie mógł się poczuć jak nowo narodzony :).

Plaża w Porto Cesareo
Plaża w Porto Cesareo

Szerokie plaże i jasny piasek to ogromna niespodzianka zachodniego wybrzeża „obcasa” mapy Włoch. Jeśli chcecie odpocząć nad morzem, polecamy Porto Cesareo!

"<yoastmark

Woda dla mnie już za zimna na pływanie, za to pogoda do wylegiwania się w słońcu nadal idealna. A ponieważ to październik, to byliśmy jednymi z nielicznych turystów na plaży ;).

Woda za zimna!
Woda za zimna!

Trasa do kolejnego miejsca przebiegała obok licznych gajów oliwnych. Coś pięknego! Wiecie, że te drzewa mają po ok. tysiąc lat?

Gaj oliwny
Gaj oliwny

Po południu dotarliśmy do Matery. To miejscowość ze słynnym skalnym miasteczkiem Sassi (najlepiej zachowane fragmenty znajdują się przy remontowanej wieży widocznej na zdjęciu), a przy okazji dawny plan filmowy „Pasji” Mela Gibsona. Zwiedzanie zaczęliśmy od starego centrum.

Matera - stare miasto
Matera – stare miasto
Tuż przed zachodem słońca
Tuż przed zachodem słońca

Pamiętajcie o sjestach

Przez cały nasz wyjazd nie miałam okazji zjeść solidnego, włoskiego obiadu lub kolacji. Wtedy, gdy przebywaliśmy w miasteczkach, z reguły było albo za wcześnie rano, albo właśnie trwała sjesta. Albo pora odpowiednia, ale brak ciekawych miejsc w pobliżu. Nic nie zachęciło nas w trasie… I wreszcie w Materze poszliśmy do restauracji. Siedziałam przy zamówionych makaronach i miałam łzy w oczach. Były okropne! Jak można we Włoszech tak schrzanić tak proste, własne, rodzime potrawy? Sosy pomidorowe z puszki, niedoprawione, bez ziół… tragedia… Na pocieszenie kupiliśmy butelkę wina i dobre sery.

Matera - widok na Sassi o zachodzie słońca
Matera – widok na Sassi o zachodzie słońca

Zjedliśmy ser i wypiliśmy wino przy aucie, podziwiając piękny widok na miasto. Dookoła unosił się zapach tymianku porastającego okoliczne skały. Z dala od centrum, przy tarasie widokowym i parkingu dla kamperów, znajdują się pozostałości osady pasterzy. To również domki w skałach, choć zupełnie inne od tych w centrum miasta. Z pewnością warto spędzić tu trochę czasu, wsłuchując się w ciszę, przerywaną odgłosami natury i głosami dobiegającymi z drugiego końca doliny.

Matera po zachodzie słońca
Matera po zachodzie słońca

Słońce zachodziło, a nad budynkami powoli zapalały się światła. Razem z Materą, znów w samochodzie, położyliśmy się spać.

Dzień 4 – Trani i powrót do domu

Poranek w Materze przywitał nas deszczowo. Zrezygnowaliśmy z podziwiania wschodu słońca i pojechaliśmy zobaczyć Trani.

Spacer uliczkami Trani
Spacer uliczkami Trani
Stara część miasteczka
Stara część miasteczka
Ta stylizacja to efekt pękniętych spodni ;)
Ta stylizacja to efekt pękniętych spodni 😉

I znów żałuję, że przez cały wyjazd towarzyszył nam pośpiech. Gdyby to była pora obiadowa, z pewnością chciałabym usiąść w jednej z portowych restauracji. Karty dań kusiły pysznymi rybami i owocami morza, które można tu kupić bezpośrednio od rybaków.

Widok z mariny na starą część Trani
Widok z mariny na starą część Trani
Marina w Trani
Marina w Trani
Port
Port

Na pocieszenie i pożegnanie zjedliśmy lody i popędziliśmy na lotnisko.

Lody na pożegnanie Italii
Lody na pożegnanie Italii

Apulia w 3 dni – zwiedzanie Bari i okolic – podsumowanie

Mniej miejsc, natomiast dłuższy czas spędzony w każdym z nich: taka jest moja rada. Apulia samochodem w 3 dni jest ekstra, ale też męcząca. Żałuję jednak, że nie przeznaczyliśmy więcej czasu na kulinarne przyjemności, a jedynie podziwianie architektury i wschodów oraz zachodów słońca. Z pewnością warto byłoby wybrać się na pyszne dania z ryb i owoców morza w Trani, zjeść pyszny makaron w Bari oraz włoską pizzę w Materze. Tym razem się nie udało, ale może będzie mi jeszcze dane przy innej okazji zwiedzania pięknej Italii?

P.S. Zdjęcia, na których mnie widzicie, wykonał Mariusz.

Noclegi w Apulii

Nasz nocleg rezerwowaliśmy na AirBnb – zapisując się z naszego polecenia otrzymasz 100 zł zniżki na pierwszą rezerwację!

Spaliśmy u Giorgio w Bari i oczywiście polecamy!

Pozostałe noce spędziliśmy w aucie na parkingach dla kamperów, a potem rano prysznic braliśmy na kempingach.

Możecie też poszukać noclegów na Bookingu.

Podoba Ci się? Oceń lub zostaw komentarz 🙂

Dorota Kamińska

Blogerka kulinarna, fotografka, podróżniczka

Cześć, mam na imię Dorota i tworzę przepisy kulinarne z filmami wideo. Jestem autorką książki „Superfood po polsku”, a moje ukochane miasto, w którym mieszkam, to Wrocław :). Uwielbiam gotować i karmić siebie i innych, kiedyś moim hobby było pieczenie serników, a potem „wkręciłam się” w odchudzanie… posiłków ;). Od ładnych paru lat doradzam, jak jeść smacznie i zdrowo (da się!), żeby dobrze się czuć, mieć mnóstwo uśmiechu i energii oraz miło spędzać czas, nie tylko w kuchni.| Więcej o mnie

Brak komentarzy

Twoja odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Dorota Kamińska – przepisy kulinarne

Cześć, jestem Dorota! Miło mi Cię gościć! Właśnie odwiedzasz mój blog kulinarny. Piszę tu o podróżach, fotografii i stylu życia oraz publikuję przepisy kulinarne i filmy wideo. Fajnie, że jesteś i mam nadzieję, że zagościsz na dłużej :).

Przepisy kulinarne, podróże, styl życia. Najlepsze obiady, przekąski, sałatki i drinki.

Polub, zanim zapomnisz :)